FORUM PTT -  Strona Główna
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Podróże małe i duże
Autor Wiadomość
m0ke
zaawansowany
super partia !



Pomógł: 18 razy
Dołączył: 20 Lut 2008
Posty: 663
Skąd: Zamość Bortatycze
Wysłany: 13-12-2010, 15:40   Podróże małe i duże

Hmm myślę, że zmienię nie co koncepcję tego tematu, i zrobię z tego taki swój temat, gdzie będę opisywał wyprawy i plany ;)

Na dole opiszę ostatnią wyprawę do Czech

10.12.2010 - 12.12.2010 Wrocław - Pardubice - Praha - České Budějovice - Praha - Děčín - Ústí nad Labem - Praha - Pardubice - Wrocław

Początek wyjazdu do samego końca nie był pewny, z racji tego, że pracę kończyłem o godzinie 8, a wyjazd mojego super vlaku 252 do cywilizacji planowany był na 6:02. Po wielkim przekręcie udało mi się jednak wydostać z pracy o 5 rano, ale od razu pojawił się problem w postaci dojazdu do Głównego. Planowałem jechać kiblem o 5:25 z Oleśnicy, ale oczywiście dzięki uprzejmości Przewozów pociąg został odwołany, mimo, że w nocy dzwoniłem do dyżurnego w Oleśnicy i pociąg miał jechać na 100%. Pozostał mi pociąg o 5:45, dawne Rozewie z Gdyni, który był 5 minut w plecy. Biletu nie zakupiłem. Na Głównym zameldowałem się punktualnie o 6:00, i po krótkim sprincie przez śnieg zasiadłem w czeskim bautzenie, Okazało się, że pociąg odjeżdża o 6:08, dzięki czemu dało mi się zakupić Coca Colę, która okazała się być Pepsi (Ach te dworcowe sklepy :P ).
Podróż do granicy to sama przyjemność, po drodze minąłem ze 3 gagariny Rail Polska w służbie Lotosu. Więcej nie pamiętam, bo co jakiś czas przysypiałem :P

Przez noc nawaliło tyle śniegu, że od Kamieńca mało było widać, mimo, że dzień zapowiadał się słonecznie. Wszystko fajnie, ale Czesi mają ciekawy sposób walki z palącymi - montują w WC okna bez możliwości otwarcia, co tez sprawiło, że musiałem co jakiś czas zmieniać przedziały, bo co paliłem przy otwartym oknie, to miałem biało w przedziale. W Letohradzie bida z nędzą, jedynie 753.7 z Unipetrolu wystawał z szopy. Zaraz za Letohradem przymknąłem oko, i obudziłem się dopiero w Pardubicach. O mało co nie dostałem zawału, bo stwierdziłem brak Gyorów, które stały tutaj od nie pamiętnych czasów. Zapomniałem jednak, ze stacja w Pardubiach ma 3 kilometry, i po chwili mym oczom pokazały się piękne oliwkowe Gyory. W Pardubicach szybki myk do sklepu po fajki, i wsiadam w jakiegoś ICka do Pragi. Znowu zasypiam, pamiętam tylko jednego hektora, gdzieś w jakiejś elektrowni w Pardubicach, i budzę się dopiero w Pradze, tam tradycyjna wycieczka do Burger Kinga, i szybki myk do rychlika do Czeskich Budziejowic, którego poprowadziła bardotka 749 011-3. Piękna, ponad 3 godzinna podróż, po naprawdę malowniczo położonej trasie, polecam każdemu. Pani konduktorka, wyglądająca jak członkini gestapo (brakowało jej tylko sfastyki na ramieniu), stwierdziła, że mam zły bilet, bo powinienem mieć przez Zdice i Primbram, a nie przez Czerczany. No i faktycznie tak miałem, mimo, ze mówiłem podczas jego zakupu, że chcę przez Zdice. Myślałem, że wyrzucą mnie z pociągu, albo Gestapo mnie rozstrzela, ale wystarczyło zapłacić 28Kc :P

Punktualnie o 14:40 melduję się w CB, i zaczynam eksplorację terenu. Wnioski : bardzo fajny dworzec, podobny do tego w Brnie, duża grupa towarowa. Ponieważ się ściemnia, udaję się do mojego Ubytovna u Nadrazi ( http://www.ubytovna.vors.cz/ ), załatwiam formalności i ładuje do pokoju. Zostawiam manele, i udaje się na miasto, zaliczam część sieci trolejbusowej i udaje na poszukiwania cińskiej restauracji :P Po dwóch godzinach stwierdzam, że takowej w Brnie nie ma. Zostają mi parki w rochliku, i smażony ser w bułce.
O 18 wracam do hotelu, myju myju i głoszę się spać.

Następnego dnia najpierw wstaję o 7 rano, ale, że za oknem pada śnieg idę dalej spać. O 9 już nie pada, więc szybko się zbieram i uciekam na foty. Cel nr. 1 - Depo České Budějovice.
Szybka wizyta u Strojmistra, gadka o bardotkach, laminatkach i heja w teren. Jedyny minus - niebieski czmelak pojechał gdzieś z pociągiem i wróci dopiero w niedzielę :(
Szopa pełna laminatek i wszelkiej maści lokomotyw spalinowej. Spędziłem na niej 5 godzin, dopiero o 14:30 nastawnicza lekko mi zasugerowała, że strojmistr mówił, że jeszcze tylko 5 minut i mam sobie iść :P Po wizycie na depo, czas na wizytę na stacji. Ruch jest tam ciekawie zorganizowany. O pełnej godzinie przyjeżdża sto milionów pociągów, po 10 minutach odjeżdżają i potem przez godzinę spokój. Pozwala mi to udać się na obiad ;) Po drodze zakupuje SONE + na następny dzień, co pozwala mi oszczędzić 100 Kc, bo od nowego rozkładu SONE będzie kosztować 550 Kc.
Na dworcu spędzam czas do 20, po czym udaję się na pokój i idę spać, bo rano trzeba wstać na pociąg. Z rana szybka wizyta w Albercie - zakup słodyczy i alkoholu i o 6:04 wyjeżdżam rychlikiem do Pragi. Fajna trasa przez Tabor, Benesov u Prahy. Czesi oczywiście wszędzie muszą coś remontować, więc między Taborem a Pragą pociąg jedzie tylko 100 km/h bo nie podobał im się ten odcinek i go remontują do 160 km/h :P

W Pradze inwazja bardotek. Jedna z rychlikiem do Czeskich Budejovic, a dwie z bohunami. Szybka inspekcja i okazuje się, że w niedziele jeżdżą z podmiejskim do Cerczan. Po chwili zajeżdża mój rychlik z pięknie zeszmaconą 162 012-9, i jadymy do Decina. Piękna linia, która ani na chwilę nie pozwala się oderwać od okna. Co chwilę jakieś mega stacje, elektrownie, rafinerie itp. Dodatkowo odcinek od Kralup nad Veltava do samego Decina, ciągnie się wzdłuż Łaby. Gratisowo po drugiej stronie biegnie linia do Kolina, co pozwala łapać składy z drugiej strony rzeki, z jadącego pociągi. Mi trafił się tylko luźny 121 055-8, ale jeżdżący skuter to i tak rarytas :) Od Usti n. Łabą zaczyna się psuć pogoda, pada deszcz, pada śnieg, pada deszcz ze śniegiem, także nie wesoło. W Decinie mam tylko godzinkę więc szybki wyskok na szopę i są ! Cele mojej podróży : 750.409 i 750.410 :) Szybkie obfocenie i uciekam na dworzec. Tam łapię jeszcze 753.753-3, niemiecką BR180 016-8, o mało nie zostaję rozjechany przez Regionovą ;) I wracam do Usti. n Łabą. Tam pogoda jednak krzyżuje mi plany, nie dałbym rady w dwie godziny dojść na Zapad do szopy i wrócić, dodatkowo ciągle pada. Szybka decyzja - jadę do Pragi. Wsiadam w EC 173 „Vindobona“ i myk do Pragi. W Pradze mam tak naprawdę 3 godziny, więc idę na Masakrykowo, tam obiad (pozdro Kilan), miałem nadzieję na jakieś żabaki, ale stały same City Elefanty :( Pofociłem jeszcze jakieś tramwaje, zakupiłem sobie Fidorki i stwierdziłem, że jadę do Pardubic. Wsiadam w EC 79 „Gustav Klimt“ i po godzinie jestem w Pardubicach. Tam mam 2 godziny do mojego zajebistego powrotnego pociągu, więc poświęcam się fotografowaniu. Zakupuje zgrzewe piwa, i punktualnie o 17:42. Jest to pierwszy pociąg do Polski via Międzylesie, prowadzony przez czeską lokomotywę. Tym razem padło na 163.045-8. Podróż mija spokojnie oprócz małego incydentu z SOKistami z Kamieńca Ząbkowickiego ;)

Zdjęcia pojawią się w najbliższym czasie na www.wgk.home.pl i www.m0ke.kolej.org.pl

I jak. Może być coś takiego ?
Ostatnio zmieniony przez m0ke 13-12-2010, 15:54, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
drstrach
znawca


Pomógł: 336 razy
Wiek: 56
Dołączył: 03 Gru 2008
Posty: 6691
Skąd: Warszawa
Wysłany: 13-12-2010, 15:53   

m0ke napisał/a:
I jak. Może być coś takiego ?

A niech Ci będzie ;-)
 
 
 
Tata Muminka
znawca


Pomógł: 89 razy
Wiek: 44
Dołączył: 22 Lut 2008
Posty: 4004
Skąd: Kluczbork
Wysłany: 13-12-2010, 21:35   Re: Podróże małe i duże

m0ke napisał/a:
Hmm myślę, że zmienię nie co koncepcję tego tematu, i zrobię z tego taki swój temat, gdzie będę opisywał wyprawy i plany ;)

Podróż mija spokojnie oprócz małego incydentu z SOKistami z Kamieńca Ząbkowickiego ;)

Zdjęcia pojawią się w najbliższym czasie na www.wgk.home.pl i www.m0ke.kolej.org.pl

I jak. Może być coś takiego ?


Fajne. Napisz jaki to był incydent.

A ile cię to kosztowało?
_________________
http://sony25.pl
https://www.facebook.com/...100068261492778 - strona na FB
 
 
 
m0ke
zaawansowany
super partia !



Pomógł: 18 razy
Dołączył: 20 Lut 2008
Posty: 663
Skąd: Zamość Bortatycze
Wysłany: 14-12-2010, 17:55   

Ano zakupiłem sobie w Pardubicach trochę piwka i spożywałem w pociągu. Akurat w Lichkovie mi się otworzyło jedno, i po przekroczeniu granicy nie chciałem go wyrzucać. W Międzylesiu wsiedli dzielni funkcjonariusze SOK, i w trakcie przeszukiwania nielegalnych imigrantów, nakryli moją osobę, na dokonywaniu czynu zakazanego :P Najpierw chcieli ze mną wysiąść w Kłodzku, potem w Kamieńcu. Na Kamieniec chciałem się w sumie zgodzić, bo fajne fotki rumunów bym porobił, no ale nie chcieli mi taxi do Wrocka zamówić :P Na nic zdawały się moje słowa, że jest to pociąg międzynarodowy i mogą mi naskoczyć. Dopiero przed Strzelinem, jak mnie legitymowali zrozumieli, że jestem kolejarzem i wysiedli :D Trochę się zdenerwowali, bo liczyli pewnie na wypisanie mandatu itp.

Straciłem przez to nich prawie dwie godziny snu, no i musiałem z gburami jechać w jednym przedziale, ale ogólnie było wesoło. Nawet Straż Graniczna miała polewkę
 
 
 
Jacek
znawca
Milovník ČD


Pomógł: 115 razy
Wiek: 55
Dołączył: 21 Lut 2008
Posty: 2673
Skąd: Chorzów
Wysłany: 14-12-2010, 19:59   

czyli czasy które jeszcze pamietam jak dziś, jak jechałem z Wrocka na przepustkę z jednostki (i 3/4 pociągu "Ślązak" było nagrzmocone) już bezpowrotnie minęły bo dzielni funkcjonariusze SOK pilnują tak mocno porządku na PKP ? Czy to po prostu taka indywidualna, sporadyczna sytuacja na którą trafiłeś ? :)

Pytam bo naprawde rzadko jeżdzę pociągami, a czasy gdy jeżdziłem były zakrapiane w 9/10 przypadków :P
_________________
facebook.com/Zimowisko.Trainz
facebook.com/ZiemiaLodzka1985
 
 
 
pietrek
znawca
2004;2006;2010;T ANE



Pomógł: 63 razy
Wiek: 61
Dołączył: 19 Lut 2008
Posty: 2077
Skąd: Kluczbork
Wysłany: 14-12-2010, 20:29   

Jak jedzie jedna osoba spożywająca piwo w umiarkowanych ilościach to SOK atakuuuje, ale jak będzie trzech pijących to oni już mają przewagę liczebną i SOK tego nie zauważy. ;-)
 
 
Jacek
znawca
Milovník ČD


Pomógł: 115 razy
Wiek: 55
Dołączył: 21 Lut 2008
Posty: 2673
Skąd: Chorzów
Wysłany: 14-12-2010, 21:46   

a to jest całkiem logiczne wytłumaczenie i dotyczy nie tylko tych służb ;-)

anyway, fajnie sie czytało to co m0ke pisał
_________________
facebook.com/Zimowisko.Trainz
facebook.com/ZiemiaLodzka1985
 
 
 
sna25
super user


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 24 Maj 2009
Posty: 172
Skąd: z południa
Wysłany: 18-01-2011, 09:38   

Ja Wam opiszę najciekawsze podróże zeszłego roku, takie mega kółeczka. Kółeczka miały też swoje cele, kolejowe i ogólno turystyczne. Bo nie jeźdzę tylko poto by jeździć.

Wyjazd 1

1916 km - 1385 TLK, 531 REGIO

Jako że niespecjalnie interesuję się świętami Wielkiej Nocy, to kupiłem podróżnika i w drogę.

Piątek wieczorem (bilet podróżnika):

Nocny TLK z Krakowa do Poznania.

Sobota (bilet podróżnika + bilet plus):

Tuż po świcie focenie starego Poznania.
Rano - Regio do Wolsztyna oczywiście parowy Ol + bipa.
Focenie Loków w Wolsztynie
Powrót parowcem do Poznania.
Focenie loków w Poznaniu.
TLK do szczecina.
Nocleg w tanim hotelu w Szczecinie.

Niedziela (bilet podróżnika + bilet plus):

Przechadzka po starym Szczecinie
Focenie na dworcu.
SA110 do Kołobrzegu.
Pół dnia nad Morzem.
Wieczorny TLK do Poznania.
Nocny TLK do Wrocławia

Poniedziałek (bilet podróżnika + bilet plus, bo był wydłużony o dzień):

regio do Kłodzka
Focenie loków na Kłodzko Główne
FOcenie starego Kłodzka
PKS do Stronia Śląskiego (bo kolej zlikwidowali)
Wycieczka do Jaskini Niedźwiedziej
PKS do Wrocławia
Nocny TLK do Krakowa
Niestety zasnąłem w nim i obudziłem się w Bochni więc:

Wtorek (strefowy bilet małopolski 6 godzinny):

Ranny Regio do Krakowa.

Jak widać w ciągu jednego weekendu można być zarówno nad morzem jak i w górach.

********************

Wyjazd 2

2070 km - 1397 TLK, 673 REGIO

Zwykły Weekend:

Piątek (bilet podróżnika):

Wieczorny TLK do Wrocławia

Sobota (bilet podróżnika + bilet plus):

Nocny (wyjazd koło 1) do Gdańska w gdańsku opóźniony 4 godziny z powodu wypadku towarowego na trasie i konieczności objazdu.

Focenie starego Gdańska
Focenie dworca

Potem pojechałem do Gdyni (pod czas tego wyjazdu wiele razy jeździłem Gdynia-Gdańsk więc będę te przejazdy pomijał w spisie, zaznaczę jednak że nie jeździłem SKM tylko TLK i REGIO :D bop miałe Podróżnika i Plus.

Regio do kościerzyny

Focenie skansenu w kościerzynie

Regio do Gdyni

Nocleg w Hostelu w Gdańsku

Niedziela (podróżnik + plus):

Focenie portu Gdynia
Focenie loków na dworcu

Regio na Hel (SP32 + Bipa)

Focenie Dworca i bipy
Focenie muzeum rybołóstwa i portu hel
Pół dnia nad morzem

Regio do Gdyni

Focenie Sopotu i molo w Sopocie.

TLK Gdynia - Wrocław

Poniedziałek (odcinek regiokarnetu)

Focenie starego miasta Wrocław

Regio do Brzegu
Regio do Nysy

Focenie dworca

odwiedziny pewnej osoby

Regio do Opola
Regio do Gliwic
Regio do Katowic
Regio+ do Krakowa

Wiele zdjęć które dawałem w Foty na Tekstury są z tych wyjazdów.

Kilka lat jeżdziłęm na koleją tylko raz do roku na mazury w tamtym roku postanowiłem pojeździć , razem wyszło ponad 11.000 km. Na ten rok jednak aż tyle nie planuję, może góra z połowę tego co rok temu.
Ostatnio zmieniony przez sna25 18-01-2011, 09:53, w całości zmieniany 6 razy  
 
 
 
Lutek 
znawca
PL-PLKW



Pomógł: 118 razy
Wiek: 36
Dołączył: 08 Mar 2008
Posty: 2672
Skąd: Poznań/Nakło nad Not
Wysłany: 18-01-2011, 11:00   

Brakuje dat.

Cytat:
Rano - Regio do Wolsztyna oczywiście parowy Ol + bipa.
Focenie Loków w Wolsztynie
Powrót parowcem do Poznania.


Ol ciekawy parowiec. No i ten powrót, musiał robić wrażenie ;]
 
 
 
Jacek
znawca
Milovník ČD


Pomógł: 115 razy
Wiek: 55
Dołączył: 21 Lut 2008
Posty: 2673
Skąd: Chorzów
Wysłany: 18-01-2011, 11:07   

"Parowcem po szynach przez dorzecza Warty" - grunt to dobra pomysła. ;-)

niezła wyprawa, relacja wprawdzie bardziej w formie raportu niż beletrystyki, (którą wolę), ale sporo zwiedziłeś
_________________
facebook.com/Zimowisko.Trainz
facebook.com/ZiemiaLodzka1985
 
 
 
sna25
super user


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 24 Maj 2009
Posty: 172
Skąd: z południa
Wysłany: 18-01-2012, 23:36   

Co prawda późno (bo rok minął) ale spełniam prośbę. Trzeba faktycznie opisać co ciekawsze podróże, bo potem człowiek zapomni. Teraz opiszę tą pierwszą. A potem może inne. A trochę przez ostatnie lata jeżdziłem, zarówno samotnych kółeczek, jak i kółeczek z ekipą. A także wyjazdów nie będących kółeczkami ale przez całą Polskę, to wybiorę co ciekawsze. Na razie Wyprawa samotna z kwietnia 2010 (trasa w skrócie opisana we wcześniejszym, poście jako "Wyjazd 1"):

Start piątek wieczorem z Krakowa Głównego, jadę do Poznania jednak na razie Regio w odwrotną stronę na Kraków Płaszów aby zająć dobre miejsce. Przyjechał TLK... zimno. Na Głównym wsiadły jakieś osoby po czym poszły szukać cieplejszego przedziału. Nie znajdą i tak, cały pociąg taki jest. W końcu stan przedziału ustalił się na 3 osoby przy czym ja miałem całą kanapę. No to za Katowicami portfel na szyję, aparat sznurkiem do szlufki od spodni i poszedłem spać. Obudziłem się we Wrocławiu, pociąg ruszył i bardzo dziwnie głośno jechał, znam wagony 111A jeździłem w nich tysiące kilometrów od małego dziecka, nie podobał mi się ten dźwięk, w końcu jednak stwierdziłem że mi się zdaje. Oborniki śląskie około 2 w nocy, a jednak drużyna i mech chodzą po peronie mówią że nie chce odhamować, a jednak miałem racje. W końcu jednak coś z tym zrobili, próba hamulcowa się udała i pojechaliśmy. Ludzie w przedziale pytają konduktora, który przyszedł sprawdzić bilety, czemu jest tak zimno, kondi na to, że to nie od niego zależy tylko maszynista pewnie zapomniał włączyć włączył ogrzewania w lokomotywie... Obiecał się tym zająć ale i tak dalej marzliśmy do Poznania.

Ok coś koło 5 rano w Poznaniu, wydrukowana mapka w dłoń i ruszam zobaczyć stare miasto, które się okazało małe jakieś, ale za to rynek ciekawy, trochę fot porobiłem.

Powrót na dworzec tu już widzę z kładki siwy dym, tak czyli jest ok, nie przejechałem 500 km żeby trafić na ten pechowy dzień kiedy parowóz się zepsuł i do Wolsztyna jedzie spalinówka. Ale czemu wagon dymi z tyłu?? Ahh to przecież ma ogrzewanie parowe, ale masakra jak dymi. No w środku to cieplutko, stara bipa która podobno wedle niektórych nadaje się tylko na złom, lokomotywa zabytek, a w środku potrafi być ciepło, a w TLK nie może... Ok seria różnych fot na zewnątrz i wewnątrz i odjazd. Serii fot nie koniec mimo że zimno to co chwila odkręcałem korbką okno na piętrze i coś fociłem. Ludzie patrzyli dziwnie ale co mnie to, nie po to jechałem 8 godzin żeby nie pofocić.

Wolsztyn no i jestem w Wolsztynie niestety wyszło słońce, każdy by się cieszył, ja nie, no bo to by było na tyle z fot na tekstury, oczywiście porobiłem to i owo, zawsze może się do czegoś przydać. Parowozownia ciekawa, aczkolwiek to parowozownia, nie skansen, jadąc po foty, więcej materiału znajdziemy np. w Chabówce. Tak czy inaczej warto do Wolsztyna przyjechać. Jeszcze filmik jak ładują węgiel do tendra i do spożywczaka po jedzenie i piwo. W powrotnej drodze do Poznania (też trakcją parową) nic się szczególnego nie zdarzyło.

W Poznaniu wsiadłem w TLK do Szczecina, wagon 111Arow, hmm no dobra jeszcze takim nie jechałem, po 2 godzinnym teście uznano, że taki wagon może być, ale lepszy przedziałowy.

W szczecinie była już noc, trzeba znaleźć ten hotel, wyciągnąłem mapkę, wsiadłem w tramwaj, gdzieś dojechałem, nie wiadomo gdzie, ciemno, krążą jakieś typki, gdzie ja jestem ?? Ok jest ten hotel, pukam a gość, że mnie psem poszczuje. Hmm czy ja na pewno dobrze trafiłem, okazało się że tak jednak myślał że to goście którzy byli przed chwilą i chcieli "zniżkową" cenę na nocleg. Hotel znajdował się w byłych wojskowych koszarach i standard był jak w koszarach, dodatkowo na dworze straszna wichura, a szef obiektu co chwila ganiał gdzieś z tym swoim psem. Dziwnie się tam czułem ale było łóżko, telewizorek i prąd do naładowania telefonu i baterii aparatu, zawsze coś.

Rano zmyłem się z tam tąd wcześnie, na przystanku MPK usłyszałem od jakiegoś dziadka historię o pierwszych mieszkańcach zdobytego po wojnie Szczecina i że ulica na której byliśmy nic się nie zmieniła, tylko ludzie się zrobili dziwni... Na dworcu już czekał SA110, zająłem miejsce przy oknie i do Kołobrzegu. Potem zobaczyłem, że 2 z 4 przedziałów 1 klasy jakie ma ta jednostka są oznaczone jako przedział konduktora, ale im przecież wystarczy jeden. No to poszedłem tam. Po jakimś czasie konduktorka sprawdzała bilety i pyta: Czemu cały czas pan zmienia miejsce ? A czemu nie ? Poszła.

Kołobrzeg dworzec obskurny jakieś rury, wygląda jak jakaś zaniedbana stacyjka na śląsku, nie jak kurort nadmorski. No i zaczęło padać. Oczywiście kiedy chciałem w Wolsztynie chmury aby pofocić to było full słońce a jak przyjechałem nad morze to pada. No ale skoro przyjechałem to wio nad morze. Miałem do Poznania wracać późnym wieczorem z przesiadką w Stargardzie, ale przemokłem na tym deszczu. I tak fajnie wpaść na chociaż parę godzin nad morze, jednak po przejściu plażą całego kołobrzegu stwierdziłem jednak, że z powodu deszczu wracam do Poznania wcześniejszym bezpośrednim TLK. Byłem jedynym podróżnym w całym wagonie, a we wszystkich 4 wagach to tylko w 2 pierwszych pojedyncze osoby. Jako że ogrzewanie było nawiewowe i działało podsuszyłem sobie trochę mokre rzeczy. Ten cieplutki nawiew był na prawdę miły po przemoknięciu na deszu do tego browarek a nawet dwa i w dodatku samemu w przedziale, ogólnie tak fajnie się jechało, że aż żal było wysiadać.

Poznań nocą na dworcu jakaś masakra nikogo normalnego nie ma, natomiast żuli pełno i cały czas czegoś chcą, ok znalazłem kafejkę internetową w przejściu podziemnym, no tu sobie spokojnie spędzę czas do pociągu do Wrocka, nic bardziej mylnego. Nagle jakaś ręka kładzie mi się na ramieniu, hej ziomuś, LECH POZNAŃ, wygraliśmy, cały dzień już z meczu jadę, rzucisz na browarka kibicowi... Patrze na właściciela tej nocnej kafejki i w tej chwili się zorientowałem, że siedzi on za pancerną szybą ja ci w kantorach, ciekawe dlaczego... No dobra ja na kolej nie idę bez siatki browarów, to dałem mu jednego by sobie poszedł. W końcu poszedłem na perony i stałem tam godzinę, było zimno, ale żuli nie było, właśnie dlatego, że zimno.

Do Wrocławia pusto w przedziale, przespałem się 2 godziny, potem znowu na dworcu godzina czekania i Regio do Kłodzka. Regio całkiem fajne, siedzenia z dermy mięciutkie, ogrzewanie miło grzeje, typowy kibelek. W Kłodzku na Głównym pofociłem kilka SP32 niestety z za wagonów więc tylko kawałki wyszły i potem ruszyłem na miasto oglądnąć. Kłodzko. Z jednej strony ładne stare zabytkowe miasteczko z drugiej strony ruina, opuszczone domy z oczodołami zamiast okien, oczywiście dalej lało co robiło dodatkowy klimat jak z amerykańskiego filmu. No dobra czas iść na PKS, bo do Stronia Śląskiego nie jedzie już kolej. Poszedłem jeszcze do sklepiku kupiłem sobie bułeczke, a tu jakiś bezdomny mi chce ją wyrwać z ręki, zrobiłem jednak unik i wrzasnąłem aby spadał. Poszedł, hmm ale to nie był jakiś zachlany kibic jak w Poznaniu, może faktycznie potrzebował, odwróciłem się czy jeszcze tam jest ale znikł już gdzieś we mgle. Tymczasem przyjechał PKS. W Stroniu Śląskim spędziłem pół dnia na dojściu szlakiem do Jaskini Niedźwiedziej która ma stalagmity i stalaktyty ogólnie cud przyrody, pofociłem tą jaskinię i powrtót na PKS do kłodzka, oczywiście znowu mokry bo oczywiście nie zamierzało przestać lać, dobrze, że jakieś rzeczy na zapas wziąłem.

Potem znowu PKS, chciałem do Wrocławia od razu bo mokry byłem ale drogo było tym PKS to pojechałem do Kłodzka, i dobrze bo było wagonowe Regio z ET22. Cały był zapchany ale miał składzie wagon 112A i w nim wyłuskałem jedno jedyne miejsce ale tyle w 1-dynce wystarczy by było wygodnie. We Wrocławiu udałem się na zasłużoną ciepłą pizze po czym z powrotem na dworzec. W powrotnym TLK do Krakowa tylko jedna osoba, kładę się na kanapie i po wizycie konduktora idę spać. Nagle znowu budzi mnie kondi, bilety do kontroli. Daje i pytam gdzie jesteśmy, czy daleko jeszcze do Krakowa. Kraków he, to już był, zbliżamy się do Bochni... Z której to wróciłem godzinę później Regio.

Wyjazd pomimo wielu dziwnych zdarzeń uważam za bardzo udany, był to jeden z pierwszych wyjazdów typu kółeczko i spowodował on skurczenie się naszego kraju. Od tej pory Poznań czy morze nie jest hen hen daleko, tylko wsiadasz parę stacji i jesteś a potem znowu wsiadasz i jesteś w górach. A znam ludzi dla któych wyjazd z Krakowa do Tarnowa to wyprawa.
Ostatnio zmieniony przez sna25 19-01-2012, 00:03, w całości zmieniany 9 razy  
 
 
 
sna25
super user


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 24 Maj 2009
Posty: 172
Skąd: z południa
Wysłany: 19-01-2012, 09:43   

Zdjęcia z powyższego (kolejowe i nie):

























Ostatnio zmieniony przez sna25 19-01-2012, 09:47, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group