Pomógł: 8 razy Wiek: 31 Dołączył: 15 Mar 2011 Posty: 368 Skąd: Wrocław
Wysłany: 26-09-2012, 15:02 Lokomotywa "z duszą" we Wrocławiu
Po raz 38-my Łużycki Klub miłośników parowozów odwiedzi Wrocław. Pociąg specjalny z niemieckimi turystami przybędzie do Wrocławia 29września 2012 o godziny 11:32, a przyprowadzi go lokomotywa parowa BR01-509-8 z Cottbus. Przez kilka godzin pobytu w naszym mieście turyści zwiedzą Wrocławski rynek, Halę Stulecia, Ogród Japoński, Ostrów Tumski. W czasie gdy turyści będą zwiedzać Wrocław parowóz BR01 obróci się na "wrocławskim trójkącie" Wrocław Główny - Wrocław Nadodrze - Wrocław Popowice. W drogę powrotną do Cottbus pociąg wyruszy ok. godz. 18-tej. W skład pociągu wchodzą wagony osob. kl 1 i 2 oraz wagon restauracyjny w którym można się posilić i posłuchać pokładowego zespołu muzycznego Liebenwerda. Niestety obowiązuje całkowita rezerwacja miejsc. Bilety do nabycia w wyznaczonych punktach na terenie Niemiec.
Plan przejazdu pociągu specjalnego dla osób fotografujących skład na trasie Görlitz - Wrocław Główny - Görlitz, oraz obrotu trójkątowego Wrocław Główny - Wrocław Nadodrze - Wrocław Główny w dniu 29.09.2012*
Pociąg 66274 kursuje w relacji Cottbus - Wrocław Główny kursuje 29.09.2012, lok. BR01 + wagony + BR35**
Pociąg 66213/2 kursuje w relacji Wrocław Nadodrze - Wrocław Popowice - Wrocław Główny 29.09.2012, lok BR01 luzem
Wr. Nadodrze odjazd 12:36 (kominem do przodu);
Wr. Popowice przyjazd 12:42 odjazd 12:57 (tendrem do przodu);
Wr. Mikołajów 12:59;
Wr. Główny przyjazd 13:06 i zjazd na grupę – obrządzenie
Pomógł: 10 razy Wiek: 40 Dołączył: 20 Sty 2009 Posty: 549 Skąd: Warszawa
Wysłany: 27-09-2012, 11:53
Qdaty napisał/a:
O fu*k,
o fu*k,
O fu*k, fu*k, fu*k
Dlaczego coś takiego nie jest organizowane w Warszawce? :cry: :cry: :cry:
Kurczę pieczone. Duszę diabłu bym oddał za możliwość zobaczenia jednego z tych pociągów.
Ktoś ma pecha to i w dubie palec złamie.
Zazdroszczę wszystkim osobnikom z Wrocławia i liczę na bogatą fotorelkę z imprezy :cry:
Wybaczcie post, który kompletnie nic nie wnosi do tematu ale nie mogłem się powstrzymać.
Sprawa jest prosta. Naszą koleją zarządzają ludzie nie mający o tym większego pojęcia. Nie od dziś wiadomo że potencjał wolsztyna jest marnowany i rozmieniany na drobne na "ruch planowy" oznaczający już teraz jeden sprawny parowóz z współczesnymi pstrokatymi wagonami w ciągu dnia, który bardzo często się psuje i jest przez około 50% każdego miesiąca zastępowany przez Diesla. Wiadomym jest też że Chabówka to jedno z gorzej wybranych miejsc na skansen... Dlaczego u licha nie w Krakowie? Likwidacja skanesnu w Ełku była jedną z największych głupot PKP. To właśnie tam przyjeżdżają co roku sonderzugi, to właśnie na nadzalewówce, na Korsze-Ełk czy Czerwonka-Mikołajki-Ełk były najpiękniejsze plenery dla parowozu. To właśnie Ełk byłby bliżej Warszawy (Wolsztyn circa 400 km, Chabówka podobnie), ogromnego rynku zbytu na wynajem parowozów na imprezy okolicznościowe, firmowe, dla filmowców, integracyjne, towarzyskie, historyczne.
Bardzo podobną głupotę zrobiono likwidując wspaniale położoną Jaworzynę...
Niestety tego rynku władze PKP nie widzą. W Chabówce poza parowozjadą i raz do roku imprezą na linii do N. Sącza na okolicznych szlakach nie dzieje się nic. A stacjonują tam parowozy typu Ol49 które nigdy w góry się masowo nie zapuszczały podobnie jak jeden z dwóch SN61. Poza pracowitością załogi i nienaganną kulturą utrzymania parowozów, Chabówka to miejsce IMHO do zaorania... A skansen powinien być gdzieś koło Trójmiasta, czy Warszawy, tam gdzie jest masa firm, ludzi, turystów...
_________________ Odstawiony do zapasu długotrwałego.
Ostatnio zmieniony przez SP45-166 27-09-2012, 11:54, w całości zmieniany 1 raz
Pomógł: 336 razy Wiek: 56 Dołączył: 03 Gru 2008 Posty: 6691 Skąd: Warszawa
Wysłany: 27-09-2012, 12:21
SP45-166 biorąc pod uwagę, że do zaorania idzie (podobno) linia Nasielsk - Toruń Wsch., to miejscówka koło Warszawy by się znalazła, ale znając życie nic z tego nie będzie.
Pomógł: 10 razy Wiek: 40 Dołączył: 20 Sty 2009 Posty: 549 Skąd: Warszawa
Wysłany: 27-09-2012, 15:25
drstrach napisał/a:
SP45-166 biorąc pod uwagę, że do zaorania idzie (podobno) linia Nasielsk - Toruń Wsch., to miejscówka koło Warszawy by się znalazła, ale znając życie nic z tego nie będzie.
No raczej nie bardzo. W wykazie linii do zamknięcia i zaorania w ogóle jej nie ma, w wykazie linii do przejęcia przez samorządy jest linia 27 ale na odcinku od bodajże Lipna do Torunia (sic!)
Zresztą tymi listami bym się mocno nie sugerował. Do rozbiórki bez zapytania o przejęcie przez samorząd jest np odcinek 405-ki Piła-Ustka na odcinku Słupsk-Szczecinek przez Miastko, gdzie chodzą 4 pary gęsto nabitych osobówek z prędkością ok 90 km/h (tory w bardzo dobrym stanie), chodzi masa zdawek z drewnem do prawie każdej stacyjki, regularnie pojawiają się objazdy sztywniaków czy ostatnio pociąg z parowozem do Ustki!
Pojawia się na liście do przekazania samorządom linia 40 Sokółka-Suwałki będąca częścią korytarza E-75 "Rail Baltica" Warszawa-Tallin :P Te dwie listy to jakieś obłąkane sny psychopaty
_________________ Odstawiony do zapasu długotrwałego.
Ostatnio zmieniony przez SP45-166 27-09-2012, 15:27, w całości zmieniany 1 raz
Pomógł: 125 razy Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 3930 Skąd: Opole
Wysłany: 27-09-2012, 18:27
SP45-166 linia Opole-Kluczbork też tak samo wygląda, a samorząd po to kupił szajsobusy żeby ludzie nie jechali jak śledzie w beczce. To co przytaczasz to nie sen psychopaty, tylko wynik zatrudniania firmy doradczej pociotka który gówno zna się na kolei. Zna się tylko na rubryczkach: "winien", "ma" i taki daje efekt.
Nie Obraź się ale to co wygadujesz o skansenie w Chabówce nie trzyma się kupy.
- jeżeli dla Ciebie linie Chabówka-Nowy Sącz albo Chabówka-Zakopane to słabe plenery dla fotografowania historycznej kolei to pozostają chyba tylko Alpy.
- Chabówka leży w jednym z najbardziej popularnych turystycznie regionów Polski, daleko bardziej popularnym niż Ełk. Także odległość Chabówki od Krakowa zdaje się być 4 krotnie mniejsza niż odległość Ełku od Stolicy.
- co do Ol49 to o ile mi wiadomo w Chabówce czynna była tylko jedna maszyna tej serii i to sporo lat temu (tak gdzieś do 2006 roku). Zresztą nigdy w górach nie jeździła, prowadziła za to objazdowe pociągi wokół Krakowa i inne specjalne w całej Polsce.
Ja rozumiem, że można mieć jakieś sympatie, miłostki itp. Nikt z nas nie jest od nich wolny. Niech tylko te ulubione misie nie prowadzą do do fałszowania rzeczywistego obrazu sytuacji. Szczególnie jeżeli jest to słowo pisane.
I oczywiście można prowadzić akademickie dyskusje, czy koncepcja (z początku lat 90tych) organizacji skansenów PKP na bazie likwidowanych niewielkich lokomotywowni w urokliwych zakątkach kraju była dobra. Jedno jest pewne, tego już dzisiaj nie odwrócimy.
Podobnie można biadolić o niewykorzystaniu potencjału obecnych skansenów PKP CARGO. Tego też nie zmienimy. Pamiętać trzeba, że prowadzenie działalności muzealnej w krajowych warunkach to nie biznes. Pozyskiwanie funduszy na takie przedsięwzięcia, wobec braku szerokiego zainteresowania starą techniką, jest skrajnie trudne. Zaś super pomysły na działalność zarobkową typu imprezy okolicznościowe, firmowe itp. wyglądają świetnie na papierze, kiedy przychodzi jednak do realizacji okazuje się, że przy obecnym poziomie kosztów ich ceny skutecznie odstraszają potencjalnych klientów. Recept na ratowanie starej kolei w Polsce wypisano już w internecie setki. Rzeczywistość natomiast okazuje się być dużo bardziej skomplikowana niż najbardziej wyszukane forumowe terapie.
Pomógł: 10 razy Wiek: 40 Dołączył: 20 Sty 2009 Posty: 549 Skąd: Warszawa
Wysłany: 28-09-2012, 17:02
Qń napisał/a:
Nie Obraź się ale to co wygadujesz o skansenie w Chabówce nie trzyma się kupy.
- jeżeli dla Ciebie linie Chabówka-Nowy Sącz albo Chabówka-Zakopane to słabe plenery dla fotografowania historycznej kolei to pozostają chyba tylko Alpy.
Ja osobiście nie lubię gór i górskich plenerów. Więc być może jestem stronniczy. Ale jeżdżenie parowozem pod drutem do Zakopanego pasuje jak pięść do nosa IMHO.
Qń napisał/a:
Chabówka leży w jednym z najbardziej popularnych turystycznie regionów Polski, daleko bardziej popularnym niż Ełk. Także odległość Chabówki od Krakowa zdaje się być 4 krotnie mniejsza niż odległość Ełku od Stolicy.
Popularne to jest Zakopane, Kraków, Wadowice, Limanowa, może trochę Rabka. Sama Chabówka to głównie stacja i parę chałup. Tak więc dlatego dziwię się że utrzymuje się Chabówkę a nie skansen w samym Krakowie. Jakakolwiek inna impreza na linii "nie pod drutem" i na innej niż na linii do Nowego Sącza wymaga wyjechania dobrych 100-150 km do Jasła czy Tarnowa, Zawiercia lub Raciborza. Reszta pod drutem. Dalsze linie to już Skarżysko, Rzeszów, czy Kępno. Sam zauważ czy naprawdę nie większy potencjał miała Jaworzyna leżąca na wspaniałej podsudeckiej i kilku innych liniach bez druta koło Wrocka typu Sobótka, czy nie większy ma pięciokierunkowy Wolsztyn w całości bez druta, czy nie lepsze byłyby Chojnice (mega byłby tam skansen), czy Ełk z czterema liniami bez druta.
Ełk jest położony na skraju Mazur, jednego z najchętniej odwiedzanych regionów przez turystów w PL w czasie wakacji, bardzo dużo turystów przyjeżdża tam także z Niemiec. Kraków miałby potencjał, ci którzy przyjechali na Wawel i starówkę zwiedziliby zapewne z chęcią zabytkową parowozownię w stylu KKStB, tymczasem skansen leży w zabitej dechami Chabówce i poza jedną klimatyczną linią do NS oraz załogą która utrzymuje parowozy w znakomitej kondycji, IMHO jest kiepsko położony i mam prawo chyba mieć taką opinię.
Qń napisał/a:
Zaś super pomysły na działalność zarobkową typu imprezy okolicznościowe, firmowe itp. wyglądają świetnie na papierze, kiedy przychodzi jednak do realizacji okazuje się, że przy obecnym poziomie kosztów ich ceny skutecznie odstraszają potencjalnych klientów.
Jeżeli parowóz regularnie co 2-4 lata odwiedza węzeł Sierpecki w ramach plenerów filmowych, jeżeli regularnie parowóz przyjeżdża na jakieś rocznice istnienia PKP do Warszawy, na DTP itp i musi być on ściągany z Chabówki czy Wolsztyna, to znaczy się że jest tu rynek zbytu na to. Zobaczycie ile razy zostanie wynajęta Ol49-3 kiedy Toruń ją wróci do życia...
_________________ Odstawiony do zapasu długotrwałego.
Po pierwsze
Postrzeganie atrakcyjnego położenia jako liczby niezelektryfikowanych linii w okolicy skansenu to jest zupełnie fałszywa perspektywa widzenia ruchu turystycznego. Uwierz mi, że o sukcesie takiego przedsięwzięcia nigdy nie stanowią miłośnicy, bo jest ich za mało, a przy tym są bardzo wymagającymi klientami. Skansen ma być dla przeciętnego zjadacza chleba, turysty masowego. I dla niego kompletnie nieistotne jest, że linia do Zakopanego jest pod drutem. Większe znaczenie ma przejażdżka i dodatkowe atrakcje z nią związane. A właśnie wycieczka do Zakopanego jest taką atrakcją. Poza tym wyobrażasz sobie klienta biznesowego który zamówi pociąg retro na trasie Ełk-Korsze (czyli inaczej znikąd donikąd)? Jak ktoś decyduje się na event z parowozem to nie będzie chciał swoich gości wozić w kółko tylko raczej zawieźć w konkretne miejsce i w konkretnym celu (prezentacja produktów, spa, luksusowy nocleg,wykwintna kolacja itp.). Pomyśl o tym.
Po drugie
Chabówka = Rabka. Dzisiaj trudno już znaleźć granicę pomiędzy tymi miejscowościami. Ale Rabka to za mało. Na szczęście sam Wymieniłeś Zakopane i Kraków, które są naturalnym "rejonem ciążenia" dla Chabówki. Na tym tle Ełk wygląda bardzo mizernie jeżeli chodzi o potencjał turystyczny (no bo sam w sobie jest podobną "dziurą" jak Chabówka). Żeby taki skansen miał choć cień szansy na sukces musi być w akceptowalnej odległości od potężnych skupisk ludzkich i atrakcji turystycznych. I tutaj Ełk miał jedną z najsłabszych pozycji na starcie ( Wolsztyn -> Poznań, Jaworzyna -> Wrocław/Sudety, Kościerzyna -> Trójmiasto, Chabówka -> Kraków/Zakopane, Ełk ->?). Działalność skansenu to nie dwa miesiące wakacji, oprócz tego muszą być inne dochody w ciągu roku (a więc imprezy, wynajem pokoi itd.).
Co do innych lokalizacji skansenów nie będę strzępił języka, bo to czysto akademicka dyskusja. Historia potoczyła się tak a nie inaczej, skanseny są tam gdzie są, a tam gdzie ich nie ma nikt nie chce dać złamanego grosza żeby były. Dlatego piękne bajanie o potencjale Jaworzyny, Chojnicach, muzeum w stylu KKStB w Krakowie itp. sobie darujmy.
Po trzecie
Jeżeli Uważasz, że jedno czy dwa zamówienia w ciągu roku na parowóz to biznes to proponuję wziąć kredyt w banku, przywrócić do życia jakąś maszynę i otworzyć właściwą działalność. Tylko nie Proś mnie o podżyrowanie tego kredytu
W Polsce nie ma dzisiaj żadnej szansy na komercyjne utrzymanie parowozu. Po prostu mamy za mały rynek na takie imprezy, a jednocześnie koszty są bardzo wysokie ( zarówno te bieżące jak i koszty napraw okresowych które uczciwie należałoby wliczyć jako amortyzację... czyli co najmniej jakieś 300-400 tys. zł na 6 lat!). W praktyce nawet przy liczeniu tylko kosztów bezpośrednich zyski z imprez z parowozem są minimalne. I nie żebym źle życzył toruńskiej Olce ale choćby parowóz co tydzień był na jakimś evencie, to i tak w najlepszym razie za 6 lat stanie przed groźbą odstawienia o ile nie znajdzie się sponsor na następną NG. A to wszystko przy założeniu, że opiekunowie tego parowozu będą bardzo operatywni i w ciągu tego okresu zarobią na kolejne dopuszczenia (co rok), naprawy bieżące itd.
Pomógł: 36 razy Wiek: 37 Dołączył: 11 Maj 2008 Posty: 1376 Skąd: Nysa / Poznań
Wysłany: 28-09-2012, 19:44
Niestety smutna prawda jest taka, że to się po prostu najczęściej nie opłaca, nawet jako działalność "charytatywna". KSK ma problem z finansowaniem aktualnych remontów, a trzeba zauważyć, że odpada tam utrzymanie infrastruktury (choć są za to koszty wynajmu torów), więc można się skupić na samy taborze. W PSMK nie zapowiada się chyba w najbliższym czasie na obecność jakiegoś czynnego pojazdu trakcyjnego większego do kaczki, bo tam masa pracy idzie właśnie na utrzymanie infrastruktury. A w obu przypadkach osoby pracujące przy utrzymaniu i działalności stowarzyszeń robią to za darmo (a często to niemal 1/2 normalnego etatu). Jak więc ma się utrzymywać instytucja która ma jeszcze pracowników którym trzeba płacić? Skanseny czy cokolwiek podobnego w wersji typowo komercyjnej raczej nie maja u nas póki co szans.
_________________ www.gzk.cba.pl <- zbiór moich (i nie tylko) zdjęć o tematyce kolejowej
Pomógł: 105 razy Wiek: 41 Dołączył: 19 Lut 2008 Posty: 5362 Skąd: Warszawa
Wysłany: 28-09-2012, 19:57
Ja w tych poglądach na atrakcyjne i nie atrakcyjne linie kolejowe zdecydowanie popieram Pawła i niestety Krzyś (z całym szacunkiem, ale zwracałem Ci już na to wcześniej uwagę) często naciągasz rzeczywistość do personalnych zamiłowań.
Ja również bardzo lubię koleje mazowieckie, podlaskie, lubelskie czy mazurskie, ale obiektywnie i praktycznie rzecz biorąc istnieje szereg punktów, dla których ustępują one atrakcyjnością innym regionom kraju.
Decyduje o tym m.in. gęstość linii kolejowych, atrakcyjność ich położenia, zagęszczenie ciekawej infrastruktury, dramatyczność widokowa szlaku, ilość możliwości opracowywania trasy, bliskość wielkich miast i wiele innych. Niestety Mazowsze, Podlasie, Lubelszczyzna i Mazury przegrywają praktycznie w każdym z tych punktów z Wielkopolską, Dolnym Śląskiem, Śląskiem, Pomorzem czy nawet Kujawsko-Pomorskim. Może Wolsztyn nie jest hitem, ale nadal oferuje więcej możliwości niż mogła by dać Warszawa czy Ełk. Dokąd byś chciał stąd jeździć? Z Wawy trzeba lecieć 60km do Nasielska żeby w ogóle dojechać do czegoś na kształt nie-magistralnej linii kolejowej a pierwszy sensowny węzeł jest dopiero w Sierpcu (czyli prawie w Kuj-Pomie), czyli prawie 110km dalej!! Ile po drodze jest fajnych mostów, przepustów, nastawni, stacji węzłowych, ciekawych zakładów przemysłowych? Po jednym o ile w ogóle...
A w Ełku? najfajniejsze linie rejonu albo rozebrano albo są nieczynne. Do Gołdapii nie dojedziesz, do Ostrołęki nie dojedziesz, do Węgorzewa (nawet durny wagon 94A nie utrzymał się ciągnięty "żukiem" dłużej niż 2 sezony). Do Głomna też. Chłodno rzecz ujmując skansen w Ełku mógłby dziś operować wahadłowo korytarzem Białystok-Korsze, i w zasadzie nie wiadomo co po za paroma ciekawymi spichrzami, kilkoma urokliwymi motywami i dziesiątkami kilometrów lasów miało by tam porwać tłum żeby wydał kase i jeździł tam regularnie.
I mówie to z wielką sympatią i zainteresowaniem dla tego rejonu, bo sam go od dłuższego czasu eksploruję, natomiast opinie w rodzaju:
Cytat:
Ja osobiście nie lubię gór i górskich plenerów. Więc być może jestem stronniczy. Ale jeżdżenie parowozem pod drutem do Zakopanego pasuje jak pięść do nosa IMHO.
...to nie gniewaj się, ale nie dają się traktować serio w odniesieniu do rzeczywistej atrakcyjności danego rejonu w sensie jego możliwości kolejowych. To nawet durna Jelenia Góra w stanie śmierci klinicznej (a w takim się znajduje) zjada swoimi możliwościami i ofertą Warszawę z Ełkiem do spółki (a może i z Krakowem i jego linią Chabówka - Nowy Sącz). Nawet teraz masz opcje wjechania i zasuwania po odcinkach JG-Zebrzydowa, JG-Lubań, Lubań-Leśna, Marciszów-Wojcieszów, Sędzisław-Lubawka-Trutnov, Kłodzko-Wałbrzych, JG-Szklarska Poręba - Harrachov - Tanvald, Lubań-Gorlitz. To wszystko w granicach 60km jest, w graniach 2 godzin dojazdu masz potencjalnych uczestników z Wrocławia, Legnicy, Zgorzelca, Drezna, Liberca. Policz sobie i zestaw z Mazowszem to o czym wcześniej pisałem - czynniki wpływające na atrakcyjność rejonu/szlaku i dodaj jeszcze, że w graniach 60km możesz przekroczyć granicę i właczyć pobliskie rejony w plan imprezy - co się tylko na linii JG-Tanvald od kiedy ją re-uruchomiono w 2009r zdarzyło już z 7 razy -gdzie do tego Sierpc ze swoim plenerem filmowym (raz na cztery lata) o którym po za największymi pasjonatami nikt nie wiedział?.
No niestety, obiektywnie rzecz biorąc Chabówka wcale nie jest taka zła.
Pomógł: 10 razy Wiek: 40 Dołączył: 20 Sty 2009 Posty: 549 Skąd: Warszawa
Wysłany: 30-09-2012, 10:59
Qń napisał/a:
I tutaj Ełk miał jedną z najsłabszych pozycji na starcie ( Wolsztyn -> Poznań, Jaworzyna -> Wrocław/Sudety, Kościerzyna -> Trójmiasto, Chabówka -> Kraków/Zakopane, Ełk ->?). Działalność skansenu to nie dwa miesiące wakacji, oprócz tego muszą być inne dochody w ciągu roku (a więc imprezy, wynajem pokoi itd.).
Co do innych lokalizacji skansenów nie będę strzępił języka, bo to czysto akademicka dyskusja. Historia potoczyła się tak a nie inaczej, skanseny są tam gdzie są, a tam gdzie ich nie ma nikt nie chce dać złamanego grosza żeby były. Dlatego piękne bajanie o potencjale Jaworzyny, Chojnicach, muzeum w stylu KKStB w Krakowie itp. sobie darujmy.
Sorry, ale jeżeli po Ełk stawiasz znak zapytania, to zaprosić mogę jedynie do mapy Polski.
MAZURY I ŻUŁAWY, jeżeli chodzi o miasta to Olsztyn i Białystok w bezpośredniej bliskości. Warszawa w dalszej. Więc stawianie "?" zakrawa tym razem z twojej strony na naginanie rzeczywistości.
A skoro już tak obiektywnie-obiektywnie patrzymy, to spójrzcie proszę ile imprez i z jakim taborem jest organizowanych w rejonie "ciążenia" Wolsztyna (notorycznie trójkąt Międzychód/Międzyrzecz/Skwierzyna, dookoła Poznania, pociągi TurKolu itd), a ile (jedna? dwie rocznie?) w rejonie "ciążenia" Chabówki mimo że mają wiele większy wybór lepiej utrzymanego taboru. Więc proszę o nie tworzenie mitu "wspaniałości" położenia Chabówki, bo samo użycie zabytkowego taboru stamtąd jest tak nikłe że aż zadziwia...
_________________ Odstawiony do zapasu długotrwałego.
Co do Warmii i Mazur to mam pewne wątpliwości czy można je zakwalifikować jako atrakcyjne regiony dla działalności skansen. Po pierwsze to sezon turystyczny jest tam krótki (właściwie 3 miesiące w roku). Po drugie ludzie wypoczywają tam na dużym obszarze, bez wskazania konkretnego centrum (tak jak dla Tatr jest to Zakopane, dla Sudetów Kłodzko/Jelenia Góra). Po trzecie wielu ludzi jeżdżących na mazury ma w planie żagle i przez cały czas pobytu nie opuszcza pokładu swojej łódki. To wszystko nie sprzyja popularności zorganizowanych atrakcji typu skansen.
Olsztyn i Białystok? Ja wprawdzie nie jestem szczególnie mocny z geografii ale na ile pamiętam to te dwa ośrodki miejskie mają w sumie mniej ludność niż sam Kraków albo Wrocław. O potencjale przemysłowym czy turystycznym nie będę mówił, bo tutaj różnice są jeszcze bardziej widoczne. Poza tym to Ełk leży w promieniu 100km od tych miast, natomiast Chabówka od Krakowa czy Jaworzyna od Wrocławia w promieniu 50km. Także jednak podtrzymuję swój ?
O ilości imprez w Chabówce też proponowałbym się nie wypowiadać bez znajomości rzeczy. Bo impreza to nie tylko pociąg z fotostopami organizowany przez rodzimych miłośników. Chabówka corocznie obsługuje pewną ilość zamówień komercyjnych, nie zawsze spektakularnych (bo trudno takim nazwać np. pociąg do Mszany). Jeżdżą też po kraju, podobnie jak Wolsztyn. Tutaj problemem nie jest położenie, czy dostępność taboru tylko popyt na tego typu usługi. I to ona decyduje o tym, że w Polsce bardzo rzadko można zobaczyć pociąg retro, niezależnie z którego skansenu pochodzi tabor.
Ostatnio zmieniony przez Qń 30-09-2012, 14:45, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach