Wysłany: 31-01-2009, 08:46 [www.trojmiasto.pl] - Udaremniono rabunek w Porcie Północnym
12 mężczyzn uzbrojonych w metalowe rurki, deski i kamienie próbowało okraść wagony z paliwem i złomem stojące na bocznicy kolejowej stacji Port Północny. Ochrona użyła broni.
Do zdarzenia doszło we wtorek 27 stycznia na terenie stacji kolejowej PKP Port Północny w Gdańsku. Dwóch funkcjonariuszy SOK zabezpieczało przygotowania wagonów do wyjazdu w Polskę.
- W pewnym momencie na rozległym terenie portu pojawiła się kilkunastoosobowa ekipa chcąca dokonać rabunku - opisuje Dariusz Chraniuk, rzecznik prasowy SOK w Gdańsku. - Strażnicy ruszyli za nimi, chcieli ich złapać na gorącym uczynku.
Gdy złodzieje zorientowali się, że zostali zauważeni, postanowili zaatakować funkcjonariuszy. Mieli znaczną przewagę liczebną, zignorowali więc nakaz opuszczenia terenu stacji.
Strażnicy musieli wezwać na pomoc policję. Zanim jednak przyjechali policjanci dowódca patrolu oddał strzały ostrzegawcze w powietrze. To wystarczyło by spłoszyć złodziei, którzy zbiegli.
Dwie osoby rozpoznano od razu. - Ci ludzie, przychodzą kraść tu raz za razem, więc ich identyfikacja nie jest trudna - wyjaśnia Dariusz Chraniuk.
- Materiały dotyczące tego zdarzenia znajdują się w prokuraturze Gdańsk-Śródmieście - mówi Magdalena Michalewska, rzecznik KMP Gdańsk. - Sprawa jest w toku, jednak na razie nikogo jeszcze nie zatrzymano i nie postawiono zarzutów. Więcej nie mogę powiedzieć.
Żenada, SOK i PKP PLK, PKP CARGO od lat doskonale wiedzą kto i co tam kradnie, głównie złom z wagonów, który sprzedają w pobliskim skupie. Widocznie SOK czymś się zdenerwował.
Złom kradną w biały dzień w samo południe, gdybym sam tego nie widział to bym nie uwierzył !!! Podobnie było z węglem. Anglik przy GPA miał 5km/h, co bardziej nerwowy maszynista potrafił się przed nim zatrzymać i to wystarczało aż nadto aby zdążyć pootwierać drzwi w wagonach. Proceder ciągnął się latami pod okiem SOK i PLK a wystarczyło naprawić anglika.
lukazs [Usunięty]
Wysłany: 31-01-2009, 08:56
To może by tak zastrzelić jednego? Albo chociaż postrzelić? Jak swego czasu kilku idiotów na śląsku zgineło pod kołami pociągu to się chyba nieco tam uspokoiło?
Chociaż w Polsce zaraz wszyscy z nich zrobią męczenników, którzy tylko na chleb chcieli zarobić, jakże to tak brutalnie komuś jedzenie od ust zabierać...
;) tak mi się jakoś nasunęło z jakiegoś dowcipu - "oddał kilka strzałów ostrzegawczych w głowę podejrzanego" :) Ale to prawda, gdyby któremuś ze złodziei coś się stało, to byłoby od razu "ahh źli SOKiści zmuszają biedaków do jedzenia po śmietnikach" czy coś w ten deseń :)
Złom kradną w biały dzień w samo południe, gdybym sam tego nie widział to bym nie uwierzył !!! Podobnie było z węglem.
A na Olszynie już sobie poradzili z paliwowymi? swego czasu strach tam było przejść w kamizelce, bo za napis PKP można było w ryło zarobić :/ Jak jeden mechanik się kiedyś nie zatrzymał, to otworzyli zawór w beczce w biegu i rzucili zapałkę. Scena podobna do czołówki "Alternatyw 4", tylko nie było "bum", na szczęście. Ogień starzymał się na stalowym moście i nie dogonił składu.
Węgiel wywalali na odcinku Olszynka-Motława Most, na "jedynce" była piętnastka na zużycie szyn, więc rwali ze cztery wagony,pociąg stawał, zanim przyjechały SOK-i i policja to już było wyzbierane co grubsze. A potem dwa dni odkopywania toru z miału węglowego....
W zeszłym roku między Bytomiem Północnym a Bytomiem Karbiem jak mechanik przez radiotelefon wołał żeby mu świecili wolną drogę bo chyba złodzieje będą chieli go zatrzymać i węgiel kraść to pareset metreów dalej już nie miał żadnej całej szyby w kabinie za to miał kopczyk kamieni. Sam zdążył sie schować w maszynowni.
Pamiętam nocke jak mechanik przed Motławą Most zgłosil Rsp Gd. Olszynka o stojących wagonach przed nim na szlaku i kręcących się przy nich ludziach .Dyżurna odpowiedziala ze to nimozliwe bo przed chwilą wjechał do niej sklad z koncowkami :) W dochodzeniu okazalo się że zlodzieje zatrzymali sklad pod SBL , zamkneli kurki , odczepili 4 ostatnie wagony i nawet przewiesili koncowki !!! Od tego zdarzenia dyspozytorzy tak prowadzą ruch miedzy Pruszczem / Olszynką / Portem Polnocnym /Rafinerią aby wszystko " szło" na biegu .
No takich numerów to jest więcej. Kiedyś podczas wyjazdu z którejś kopalni pękł sprzęg między człanami lokomotywy, mechanik odrazu zorientował się co się stało, a że tam był spadek to wyskoczył oby na końcu zakręcić ręczne hamulce (miał 3200 na haku). jak doszedł do połowy pociągu to zobaczył jak od końca idą goście i też zakręcają te hamulce ręczne, a następni już węglarki otwierali. Jeszcze do niego powiedzieli że nie musi iśc do końca bo pociąg jest w całości i oni wszystkie hamulce mu zakręcili.
Ciekawe skąd wiedzieli co trzeba zrobić, aby pociąg nie uciekł do tyłu?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach